20.1.22

(Nie)codziennik ep. 8

Dawno tu nie było (Nie)codziennika, dlatego wracam opowiedzieć co u mnie prywatnie słychać!

Jest mi niezmiernie miło, a jednocześnie jestem dość mocno zaskoczony, bowiem (Nie)codzienniki są jednymi z najchętniej czytanych postów na blogu! Dziękuję!

Od dłuższego czasu (od początku 2020 roku) mieszkam ponownie w Polsce. Przez chwilę pracowałem u jednego z dużych operatorów, o czym pisałem we wpisie o niekupowaniu stacjonarnie, obecnie jestem freelancerem, czy jak to mówią - bezrobotnym ;)
W ciągu tych dwóch lat treści na blogu o minimalizmie pojawiały się stosunkowo rzadko, bo nie będę ukrywał, trochę poluzowałem minimalistyczną ścieżkę - pojawiło się u mnie więcej przedmiotów, pojawił się też stres. Dlatego wracam ze wzmożoną siłą do minimalizmu i do pisania o nim!

Jak pewnie zauważyliście, mocno odświeżyłem domenę i wygląd bloga - dawniej myślałem, że do skutecznego szerzenia treści wystarczy jedynie pisać o interesujących tematach. Dziś już wiem, że warto zadbać o wizualną stronę, gdyż takie posty udostępnia się o wiele chętniej, niż strony o wyglądzie z początku wieku. Jak wam się podoba nowa odsłona "Szczęśliwego minimalisty"? 

Zmieniłem ulubioną używkę. Z yerba mate, które obecnie piję okazyjnie (przesadzałem z ilością i zaczęła podrażniać mi żołądek - ale na pewno jeszcze do niej wrócę, pewnie w okresie letnim!) , przerzuciłem się na kawę. Piję ją w domu w wersji z tzw. dripa, czyli przelewowo. W kawie zakochałem się, kiedy odkryłem, że nie musi w smaku być gorzka, a można znaleźć taką, która ma mocno cytrusowe aromaty. Aktualnie zachwycam się różnymi arabicami z Afryki. Do tego zdarza mi się popijać rano kawę kuloodporną, czyli czarną kawę zblendowaną z masłem, olejem MCT, cynamonem i kardamonem - robię to w związku ze zmianą diety i taką "dużą czarną" (bo jest jej zwykle ok 400ml) zastępuję śniadanie. O diecie minimalisty napiszę niebawem osobny wpis!

Od poprzedniego (Nie)codziennika, w którym pisałem o słuchawkach i muzyce, też sporo się zmieniło. Tak, mam nowe dwie pary słuchawek - jedne, dokanałowe TinAudio T2 zastąpiły fenomenalne BQEYZ, które zniszczyłem, natomiast drugie to nauszna para z technologią ANC, czyli tłumienia dźwięków otoczenia. To jedne z tych przedmiotów, które dają mi radość każdego dnia!
Muzycznie odkryłem sporo albumów z moich ulubionych ostrzejszych klimatów, ale także wiele zupełnie nowych dla mnie kierunków.

Wczoraj skończyłem czytać nowego ebooka "Minimalizm w szafie" od Gabi z bloga chociazby.pl i choć nie jestem docelowym odbiorcą (bo jest on kierowany głównie do kobiet), to jednak czytało się super i kilka cennych wskazówek w niej odnalazłem! Szerzej będzie w małej recenzji, która pojawi się na dniach.

Co do czytania - w sekcji "Teraz czytam" jest spora luka z roku 2020 i 2021 - w pewnym momencie przestałem spisywać książki, co obecnie uważam za spory błąd, ale cóż, nie wrócę pamięcią do tych wszystkich ebooków, które powinienem uzupełnić. A dzięki mojej żonie która wygrała czytnik w jednym z internetowych konkursów, od 2022 roku przesiadam się na nowy model, jest nim prawie ośmio-calowy Pocketbook Color. Mam nadzieję, że się z nim polubimy ;) Starszy wciąż działa (ma spory przebieg, bo ok 250 ebooków), ale zaczął migotać przy niskich wartościach oświetleniowych, a to bardzo irytuje w nocy, gdy nie chcę przeszkadzać światłem zasypiającej żonie. W ciągu dnia spisuje się idealnie ;)

I teraz napiszę o tym, co u mnie totalnie nie minimalizuję. Razem z żoną mamy... 5 rowerów. Ja mam trzy, jeden do jazdy po mieście (taki, który nie boję się zapiąć łańcuchem gdzieś pod sklepem), drugi to wszędobylski trekking na dużych kołach (ma już jakieś 10 lat), trzeci to spełnienie marzeń nastolatka - czyli 20-sto letni Cannondale Jekyll, rower o fantastycznych parametrach do kolarstwa górskiego. Jest niesamowicie lekki, bardzo wszechstronny i dał mi ogrom radości podczas jego renowacji i jazdy w 2021 roku. Powiem szczerze, cieszę się na samą myśl o nim, nie mówiąc już o jeździe! Pasja, to jednak pasja i nie jestem w stanie z tego wyrosnąć :) Rowery żony to trekking do jazd ze mną na wycieczki, a drugi to rower miejski na dojazdy do pracy. Uwielbiamy te nasze kolarskie sprzęty!

Międzyczasie odkryłem sporo ciekawych vlogerów związanych z minimalizmem, w większości anglojęzycznych - myślę, że o części z nich dowiecie się w kolejnych wpisach. 

Założyłem konto instagramowe dla Szczęśliwego minimalisty! Z jednej strony mam świadomość, że to dodatkowy pochłaniacz czasu, ale z drugiej wiem, że obecnie szybkie media społecznościowe docierają do ludzi szybciej, niż standardowe blogi. Będę starał się tam wrzucać szybkie, inspirujące teksty - nie obiecuję, że częstotliwość pojawiania się ich będzie regularna ;)

Niedawno pisałem też o sposobach oszczędzania/inwestycji, które znacząco się u mnie zmieniły w ciągu ostatnich dwóch lat. W ogóle już nie korzystam z promocji bankowych, ani lokat (obecne oprocentowanie nie zabezpiecza nawet przed inflacją, a promocje są delikatnie mówiąc, kiepskie). Z pasją dokształcam się w temacie kryptowalut i tzw. metaverse, widzę w tym niesamowity potencjał. 

Nadal jeżdżę starym samochodem - z tą różnicą, że ten jest trochę nowszy ;) Ale to nadal Toyota Corolla, w dodatku identyczna jaką jeździli po USA "The Minimalists", gdy kręcili z Mattem D'Avella pierwszy wspólny film. Zmiana auta wynikała z faktu, że poprzednik (kupiony na wyjazdy do pracy za granicą) zaczął odmawiać posłuszeństwa, a próby jego ratowania pochłonęły zdecydowanie za dużo stresu.

To tyle w temacie prywatnych zmian! Mimo iż we wpisie widać dużo zmian i zakupów, nadal kieruję się zasadami minimalizmu. Raz jeszcze dziękuję za Waszą obecność i liczę na polemikę w komentarzach! 
 


Brak komentarzy: